INSPIRACJE STUDIA

12 tanich eko-produktów, które możesz sprawić sobie i swoim bliskim

Święta zmierzają już wielkimi krokami, w galeriach od dawna wiszą już ozdoby, a na rynkach właśnie pojawiły się choinki. Prowadzący zadają kolejne kolokwia i ustalają terminy egzaminów, przez sklepy w duchocie przepycha się tłum ludzi, a na dworze jest przeraźliwie zimno, chociaż o śniegu można tylko pomarzyć. I jakby tego było mało na myśl o prezentach mamy ochotę wiać.

Gotówka rozpływa się w eterze dzięki magicznej atmosferze Świąt, a pomysłów ani widu, ani słychu. Na świątecznych filmach i kampaniach reklamowych wszystko wygląda jakoś bardziej na bogato. Lepiej, cieplej, taniej. Nie możesz oprzeć się wrażeniu, marki chcą tylko na nas zarobić, a prezenty i tak mogą okazać się nietrafione. Zaczynasz marzyć o tym, by choć raz spędzić grudzień bez biegania po galeriach, przeciskania się przez tłum i wydawania tony pieniędzy. I bez oglądania potem tych samych produktów w znacznie niższych cenach.

A gdyby tak w tym roku zrobić dla swoich bliskich coś niezaprzeczalnie dobrego, uwzględniając potrzeby wszystkich i mając na uwadze niewielki budżet, prędkość i dobro środowiska? Brzmi kusząco?

Choć sama jestem ogromną fanką Bożego Narodzenia, wcale mnie nie dziwi, że tak wiele ludzi szczerze nienawidzi Świąt. Dlatego powstał poniższy poradnik z ogromną bazą eko-pomysłów – tak by wilk był syty i owca cała. :)

#1: WORECZKI NA WARZYWA I OWOCE

Chodzimy do supermarketów, wybieramy warzywa, owoce, segregujemy je według gatunku i wkładamy do małych plastikowych woreczków. Na pojedynczą paprykę albo pęk bananów karteczkę z kodem można nakleić bezpośrednio. Na kilogram ziemniaków, pół kilograma śliwek i kiść samotnych pomidorów – już nie bardzo. Wracamy do domów i rozrywamy te związane zbyt mocno – cienkie, brudne, plastikowe siateczki. I nigdy nikomu już na nic się nie przydadzą.

Z pomocą przybywają nam małe firmy i znajomi, którzy uwielbiają szyć na maszynie albo robić na drutach i tworzą woreczki z materiału. Są wielokrotnego użytku, mają różne rozmiary i jedna paczka wystarczy, by wybrać się do supermarketu i zrobić dla siebie zakupy na cały tydzień.

Gdzie kupić: w sklepach ekologicznych albo na Allegro, na przykład tutaj.

Cena zależy od wielkości paczki, która zawiera od kilku do kilkunastu woreczków z materiału:
45-60 zł.

#2: BAMBUSOWA SZCZOTECZKA DO ZĘBÓW

Każdego dnia uczymy się nowych rzeczy. Biegamy na uczelnię, kończymy kursy językowe, robimy dodatkowe szklenia. Chcemy zdobyć wykształcenie, znaleźć dobrą pracę, odłożyć pieniądze i pewnego dnia nareszcie kupić dom swoich marzeń – na obrzeżach miasta, z wielkim ogrodem i rozłożystym drzewem na środku.

Wstajemy więc rano, myjemy zęby, przeżywamy kolejny dzień w pogoni za spokojnym życiem. Wracamy do domu, przed snem znów myjemy zęby, idziemy spać. Szczoteczki, z których korzystamy, kupione są w supermarketach i drogeriach. Zużywają się w ciągu trzech, czterech miesięcy.

Na przestrzeni kilku lat zużywamy ich po kilkadziesiąt na głowę. Gdybyśmy wyobraźlili sobie, że wszystkie leżą w naszym ogrodzie, naszym oczom ukazałby się całkiem pokaźny stos szczoteczek. I wyglądałby dokładnie tak samo, jak wyrzucone nawet dwadzieścia lat temu.

Gdzie kupić: w sklepach ekologicznych albo na Allegro, na przykład tutaj.

Alternatywą jest doskonała szczoteczka bambusowa, której cena jest zaskakująco niska i wynosi tyle samo, co za zwykłą, plastikową szczoteczkę: 7-12 zł.

#3: KUBEK TERMICZNY / TERMOS 

Budzimy się rano w ciemnych pokojach. Budzik wskazuje pół godziny po czasie. Zrywamy się jak oparzeni, zalewamy kubek z kawą lub herbatą, biegniemy do łazienki. Na dworze mróz. Trzeba zedrzeć szron z zimnego auta i włączyć klimatyzację. Wybiegamy w panice na dwór, w domku stygnie ciepły napój, a my znów pijemy kawę z automatu albo przypadkowej kawiarni – i znów w jednorazowym kubku.

Alternatywą jest kubek termiczny albo po prostu termos, który przydaje się nie tylko na zimę, ale też na wiosenne wycieczki w góry.

Gdzie kupić: w supermarkecie, w Decathlonie albo na stronie Contigo.

Cena zależy od czasu trzymania ciepła, wielkości i materiału: 60-180 zł.

#4: RĘKAWICZKI, SZALIK ALBO SWETER Z NATURALNEGO MATERIAŁU

Kiedy robi się zimno, zajmujemy strategiczne miejsca przy kaloryferach. Na uczelni owijamy się dodatkowymi szalikami i siedzmy w kurtkach. Grzejemy ręce na kaloryferach i otulamy dłońmi kupione specjalnie na tę okazję, przeglądamy internety, czytamy artykuły o magicznym działaniu wełny i kaszmiru, które zimą grzeją, a latem chłodzą. Wchodzimy na strony sklepów. Ceny zwalają nas z nóg. Marzniemy w swetrach z akrylu.

Mnie też nie stać na swetry za 699 zł, czapki za 249 zł i rękawiczki za jedyne 99 zł. A mimo to tych samych sweterków na ten rok mam już pięć. I choć podziwiam tych, którzy chodzą w perełkach z lumpeksu, sama tam nigdy niczego nie kupiłam. Już dawno miałam serdecznie dosyć bycia ciągle przemarzniętą i przeziębioną, wyrzucania rozciągniętych ubrań z sieciówek po kilku miesiącach użytkowania i świadomości, że taki ciuch nie tylko nie zostanie już przez nikogo ubrany, ale też będzie rozkładał się latami.

Gdzie kupić: na OLX albo Vinted – dziewczyny chodzą po lumpeksach, kupują ubrania za grosze czasem noszą, a czasem od razu je sprzedają. Dla nich to mały biznes, dla nas niepowtarzalna okazja, by bez wielu godzin spędzonych na przebieraniu tony ubrań, zdobyć odzieżową perełkę.

Cena rękawiczek i czapek zaczyna się od 10 zł, szali, szalików i swetrów od 20-30 zł – i to wszystko bez wychodzenia z domu.

#5: DZBANEK Z FILTREM / BIDON NA WODĘ

Nie ma znaczenia, czy jesteście sportowcami, dietetykami, dermatologami czy po prostu fanami zdrowego organizmu – picie wody to podstawa. Ale przy konieczności picia 1,5-2l wody dziennie kupowanie wielkich, szklanych butelek (które łatwiej segregować), jest co najmniej uciążliwe. Dlatego większość z nas kupuje wodę w tych małych, lekkich i plastikowych.

Już parę lat temu na rynku światowym pojawiło się niezwykle ekologiczne i ekonomiczne rozwiązanie: dzbanki filtrujące wodę z kranu. Ogromna oszczędność czasu, środowiska i pieniędzy.

Gdzie kupić: w supermarketach, na Allegro albo na stronie Brita.

Cena dzbanka wynosi ok. 75-100 zł (trzeba doliczyć koszt wymiennych filtrów).

#6: METALOWE RURKI DO DRINKÓW

Ostatnio w sieci wrzało na temat akcji ratowania oceanów. Blogerzy, aktorzy, celebryci zachęcali do rezygnacji z plastikowych słomek, których fragmenty pływają w słodkich i słonych wodach i dziesiątkują morskie zwierzęta. Można oczywiście całkowicie zrezygnować z rurek do napojów, ale z drugiej strony – jak przyjemnie pić mrożoną kawę albo wysokiego drinka bardziej wytwornie!

Na ratunek przybywają producenci słomek wielokrotnego użytku, wykonanych z metalu – do każdej paczki dodają szczoteczkę do czyszczenia.

Do kupienia: w sklepach z eko-produktami i na Allegro.

Cena z 4 sztuki: 12 zł.

#7: TORBA Z MATERIAŁU

Najprostsza i najtańsza metoda na zadbanie o środowisko. Jedna plastikowa reklamówka rozkłada się ok. 20 lat, a taką z materiału możemy dostać na dowolnej konferencji, w klubie naukowym albo w samorządzie. Na prezent można natomiast sprawić komuś torbę z oryginalnym napisem, własnym rysunkiem albo zwyczajnie gładką (swoją drogą, takie chyba najtrudniej spotkać).

Gdzie kupić: w supermarkecie, przydrożnym sklepie z pamiątkami, internetowym sklepie szyjącym ubrania z nadrukiem albo zwyczajnie – w Rossmannie.

Cena waha się od 6 do 30 zł i zależy od wielkości, materiału, sposobu wykonania i oczywiście tego, czy zależy nam na spersonalizowanym fasonie, czy niekoniecznie.

#8: DREWNIANE PATYCZKI KOSMETYCZNE / BAWEŁNIANE WACIKI / BAMBUSOWA ŚCIERECZKA DO DEMAKIJAŻU

Patyczki przydają nam się w dziesiątkach sytuacji. Używamy ich do czyszczenia uszu, poprawiania manicure albo makijażu, a czasem, w chwili natchnienia, czyścimy nimy laptopy i trudno dostępne miejsca w łazience albo kuchni. Zdarza się, że mogą być użyte ponownie, kiedy jakimś cudem przy ratowaniu sytuacji po rozmazanym uszu, zużyjemy tylko jeden koniec. Zwykle jednak przydają się oba, a wtedy nie ma zmiłuj – od razu lądują w koszu.

Podobnie sytuacja wygląda z wacikami. O ile zwykle skazane są na wyrzucenie (np. kiedy zmazujemy nimi tusz), o tyle przy codziennym demakijażu można je zastąpić bambusową ściereczką, nadającą się do prania, a co za tym idzie – do wielokrotnego użytku. Dodatkowo możemy się zaopatrzeć w paczkę bawełnianych wacików, wolnych od poliestrowych nici, po których zostanie tylko brud.

Z patyczkami i wacikami sytuacja wygląda jeszcze gorzej, niż ze szczoteczkami, bo zużywamy ich czasem nawet kilka na dzień. Tym większy ma wpływ na środowisko zmiana zwyczajów.

Gdzie kupić: w punktach ekogicznych, sklepach, które zaopatrują drogerie i salony kosmetyczne, w Rossmannie, na stronie Sylveco albo na Allegro.

Koszt patyczków 100 szt. 1-8 zł.
Koszt wacików 600 szt.: 13 zł.
Koszt ściereczki: 10 zł.

A GDYBY BYŁO CI MAŁO…

Przy zamówieniach internetowych poproś o wysyłkę zero-waste. Rzeczy przyjdą wciąż bezpiecznie zapakowane, ale owinięte w kilka warstw starego papieru zamiast folii bąbelkowej. Zamiast pakować prezenty w plastikowe torebki, możesz przejść się do supermarketu, drogerii albo sklepu z meblami i poprosić o puste kartony, a potem własnoręcznie je ozdobić. Wybór rozmiarów będzie ogromny, a większość pudełek wygląda jest niemal nowa i skazana – bądź co bądź – na rychłe wyrzucenie.

Jeśli cena niektórych produktów wydaje Ci się zbyt mała lub zbyt niska – pamiętaj, że zawsze możesz kupić kilka prezentów dla jednej osoby albo odwrotnie – zrobić jedną paczkę na dwie osoby i – na przykład – sprawić wspólny prezent rodzicom. :)

Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam. :)

You Might Also Like