MOTYWACJA

7 prawd życiowych, które pojęłam w ostatnim miesiącu

Ostatni miesiąc był dla mnie naprawdę obfity w doświadczenia. Powrót do pracy, liczne spotkania, sporo pisania i szlifowania tego, co napisane już zostało. Otworzyły się przede mną drzwi do rozwoju w kilku dziedzinach życia, do których nie mogłam znaleźć klucza. Jeszcze przez nie nie przeszłam i nie zdążyłam zatrzasnąć ich za sobą, ale wszystko jest na najlepszej drodze. Wchodzę.

Chociaż brakowało mi czasu na odpoczynek i wciąż jeszcze nie odespałam życia na wariackich papierach, to jestem nieprawdopodobnie szczęśliwa. Bardzo dużo się teraz uśmiecham. :) I myślę, że duży wpływa na to miały wnioski, których nauczyły mnie ostatnie doświadczenia. 

#1: ŚWIAT NIE JEST ZERO-JEDYNKOWY.

Przez bardzo długi czas wierzyłam w to, że świat jest zero-jedynkowy. Byłam święcie przekonana, że w każdym przypadku da się odróżnić dobro od zła i stworzyć jedno, wzorcowe zachowanie, którym powinni kierować się wszyscy ludzie. Podejmując decyzję, usiłowałam odnaleźć jedyne słuszne rozwiązanie, które nie doprowadzi do negatywnych konsewkencji. Żyłam z nieustanną pewnością, że do życia mamy przypisaną foremkę o niezbadanym kształcie. I moją rolą jest ją odkryć, by wszystkim o niej powiedzieć.

ACBECZJ5N4

W efekcie bardzo często chodziłam sfrustrowana, próbując dojść do sedna sprawy w kwestiach, które pozbawione są epicentrum. Moi przyjaciele łapali się za głowę, gdy po wielu dniach rozważania danego problemu, zadawałam im pytania dotyczące ludzkiej egzystencji. Aż w końcu dotarło do mnie, że taka postawa to zabawa w filozofa – jest ciekawie, można próbować, ale nigdy nie dotrę do głębi prawa moralnego. To pozostaje poza obszarem poznania.

Świat nie jest zero-jedynkowy i chociaż pytania, na które nie możemy znaleźć odpowiedzi, są ważne, trzeba najpierw ŻYĆ, a dopiero potem to życie głęboko analizować.

#2: NIE WARTO KIEROWAĆ SIĘ WSZYSTKIMI ZASADAMI ŚWIATA.

Każdy zna taką osobę, którą na co dzień wydaje się całkiem sympatyczna, ale na imprezie wychodzi z niej prawdziwa sztywniara. W gronie moich przyjaciół takim kimś jestem ja. Nie przejdę na czerwonym świetle, bo to niebezpieczne. Nie wypiję piwa w parku, bo tam są kamery. Nie będę jeździć rowerem po chodniku, bo dostanę mandat. I – wstyd się przyznać – ale to ja jestem autorką stwierdzenia: Ja już się wyszalałam, które miałam okazję wypowiedzieć na głos w towarzystwie kolegów z klasy jedzących ze mną frytki pod koniec gimnazjum.

Tak się objawia przesadny perfekcjonizm. Nie ma sensu trzymać się wszystkich zasad świata – zwłaszcza tych, które funkcjonują tylko po to, by uczynić świat bardziej uporządkowanym. Zaczęłam rozumieć, że nigdy nie będę idealna we wszystkim. Ilość błędów rośnie wprost proporcjonalnie do ilości rzeczy, które robisz na co dzień. Czasem niszczącym nałogiem może być nawet picie kawy, która pomaga Ci przetrwać w niskociśnieniowy dzień. Warto walczyć ze słabościami, ale nie warto się nimi zadręczać.

WM337OAELL

#3: WIĘCEJ MAM SPRAW NIŻ PROBLEMÓW. 

Przez ostatni rok bardzo niesłusznie i w złych momentach używałam słowa problem. Mówiłam na przykład:

– Mam tyle problemów. Muszę napisać mail do Hiszpanii, przygotować szkic artykułu na bloga i zrobić wstępny projekt CV. 

Well, to nie są problemy. To są sprawy. A jeśli którakolwiek z codziennych czynności sprawia Ci kłopot, zawsze możesz nazwać ją wyzwaniem.

Długo mi zeszło, nim ta prawda do mnie dotarła, nim zrozumiałam, że sama komplikuję swoje życie źle dobranym nazewnictwem. W efekcie zamiast uchodzić za osobę funkcjonującą na najwyższych obrotach, byłam uznawana za wieczną marudę z niezliczoną ilością problemów, którym nie było widać końca. Jeśli zaczniesz dostrzegać przeszkody zamiast utrudnień i komplkacji, z energią będziesz pokonywał kolejne bazy i wykonywał codzienne zadania, a Twoje życie nareszcie wyda Ci się po prostu ciekawe.

#4: NA PEWNE RZECZY ZASŁUGUJEMY TAK PO PROSTU.

To nie prawda, że na wszystko w życiu trzeba sobie zasłużyć. Nie podpisałabym się już pod tym stwierdzeniem, choć dawniej prowadziłam swoje życie zgodnie z tą filozofią. Piękne i życie nie może być i nie jest konsekwencją samych dobrych uczynków. Każdy z nas ma prawo do błędów i pomyłek, ale one nie mogą sprawić, że uwierzysz w prawo Murphiego. Jeśli robisz wszystko, by być lepszym człowiekiem, zasłużyłeś na to, co najlepsze.

AZN1QXU0U1

Pracuj nad sobą, bądź dobry dla świata i ludzi i nigdy nie wątp w to, że to wystarczy, by zasługiwać na miłość, szczęście i spełnianie marzeń.

#5: ZŁO WYRZĄDZONE ZAWSZE DO NAS WRACA.

Pamiętaj, że zło wyrządzone zawsze do nas wraca – powtarzała nam często wychowawczyni z gimnazjum.

Nie zawsze chcemy kogoś zranić, ale bywa, że po prostu to robimy. Czasem oceniamy swoje czyny na podstawie intencji, a czasami efektów. Najważniejsze w każdym wyborze to kierowanie się intuicją, która zazwyczaj nie zawodzi. Nie musisz szukać logicznego uzasadnienia, jeśli podświadomie czujesz, coś powinieneś, a czegoś nie powinieneś robić.

Fatum zawsze do nas wraca, ale to nie jest tak, że ścina nas z nóg. Czasem, kiedy już odcierpisz swoje, doznajesz ulgi. Już wiesz, że rachunki zostały wyrównane i że jesteś jeden do jednego z życiem. Bądź po prostu świadomy tego, że prędzej czy później dostaniesz po nosie za swoje uczynki. Ja już dostałam i polecam. Po tej stronie mocy jest lepiej. :)

LZDOCDCJAO

#6: NIE PRZEPRASZAJ ZA TO, ŻE ŻYJESZ.

Kultura osobista uczy nas prosić, dziękować i przepraszać. Każde z tych słów bardzo sobie cenię: z łatwością wybaczam i jest mi miło, gdy ktoś docenia to, co dla niego zrobiłam. Ale. Dawno temu mylnie założyłam, że gdy sytuacja jest odwrotna, do dobrego wychowania powinnam też dołożyć spory ładunek emocjonalny, łatwo wyczuwalny przez mojego odbiorcę.

– Ślicznie dziś wyglądasz.
– Dziękuję! –
mówiłam z wdzięcznością.

– Miałaś się do mnie odezwać wczoraj wieczorem.
– Poszłam wcześniej spać, bo byłam wykończona. Przepraszam cię strasznie – odpowiedałam z tak żałosną miną, jakbymbyła gotowa dać się za to pochlastać.

Nigdy nie przyjmuj pozycji ofiary. Jeśli zachwycasz się normalnością, to znaczy, że do tej pory wdawałeś się w patologiczne relacje. Nie musisz być wdzięczna mężczyźnie za to, że przynosi Ci kwiaty. A Ty nie musisz czuć się winny, że utknąłeś w korku na skutek wypadku. Tak wygląda normalność. 

#7: NIE MOŻNA MIEĆ WSZYSTKIEGO. A JUŻ NA PEWNO NIE NARAZ.

Gdy zaczynam sypiać mniej niż sześć godzin dziennie (raczej nie ze względu na bogate życie towarzyskie ;)) dociera do mnie smutna prawda: z czegoś muszę zrezygnować. Nie wierzę w to, że można być w pełni szczęśliwym, nie mając czasu na regenerację. Czasem trzeba poleżeć w łóżku do dziesiątej, poczytać powieść o miłości, a nawet zjeść wielką pizzę polaną sosem i nie ruszać się z domu od rana.

PFOH6DYP40

Warto zamienić etat na pół etatu, jeśli robisz coś dodatkowego, a pieniądze nie są dla Ciebie priorytetem. Można, a nawet należy odpuścić częste treningi, jeśli przeważnie pracujesz fizycznie. Przeżywajac ciężki etap, otrzymujesz od zewnętrznego świata prawo, by trochę nie ogarniaćNie musisz rezygnować z wybranego przez siebie życia, ale w trudnych momentach należy pamiętać, że czasem warto choć odrobinę odpuścić i okazać sobie wyrozumiałość – podobną do tej, którą rozdajesz innym. 

#8: A JAKI BYŁ TWÓJ WNIOSEK? 

Jestem strasznie ciekawa, do jakich wniosków ostatnio Ty doszedłeś. Jakie prawdy okazały się dla Ciebie zupełnie nowe? Co zrozumiałeś w ciągu ostatniego miesiąca? 

You Might Also Like