MOTYWACJA MY LIFESTYLE STUDIA

7 rzeczy, które zyskałam dzięki GAP YEAR

rzucić studia

Gdy rozmawiam ze znajomymi i pytam ich, kiedy był najlepszy okres ich życia, słyszę najczęściej, że liceum albo studia, niektórzy wspominają też gimnazjum. Mowa zazwyczaj o ostatnich latach, bo na początku najciężej się przestawić na nowy tryb. Mam to szczęście, że dość szybko studia zaczęłam i skończyłam, a potem znów zaczęłam. Więc z mojej perspektywy to właśnie gap year był najlepszym czasem.

Ten rok pobił wszystkie poprzednie – moją ulubioną trzecią gimnazjum, wysiłkową drugą liceum, w której wspólnymi siłami dokonywaliśmy rzeczy niemożliwych i dramatyczny przeskok w dorosłość po przeprowadzce do Krakowa. A co najlepsze, tym razem nie zawdzięczam tego genialnej, filmowej miłości, wielkiej władzy przewodniczącej szkoły ani milionom porażek, z których wyszłam obronną ręką.

Tym razem zawdzięczam to sobie.

#1: ZNALAZŁAM SWOJE SPOSOBY NA SZCZĘŚCIE.

Jest taki obrazek z Kubusiem Puchatkiem i Kłapouchym. Puchatek trzyma kubełek z napisem „Szczęście” i z uśmiechem wyjada je łapką, a Kłapuchy pyta: „Skąd to masz, Puchatku? Wszędzie tego szukałem.” i dostaje odpowiedź: „Sam sobie wyprodukowałem.”

To jest dla mnie doskonała metafora minionego roku. I to wcale nie jest wielka filozofia! Wystarczy dużo się uśmiechać i spełniać marzenia, bo tak właśnie produkujemy szczęście. Myślisz, że łatwo mi mówić? Cóż, ja nie mam ani białych, ani równych zębów, nie mam też pracy, nie opływam w złotogłów. Wystarczy mi przekonanie, że nie każde marzenie dużo kosztuje i wiara w to, że wszystko jest możliwe.

#2: ODNALAZŁAM SPOKÓJ.

Strach w dzisiejszych czasach często przechodzi w paranoję, odbiera nam wolność. Radosna pieśń przyszłości zaczyna się zawsze od słów: A co, jeśli…? i potem już leci molowo. W naszych wizjach jest nowotwór, wypadek, zdrada i wojna. Opieramy się tylko na tym, co dobrze znamy z autopsji albo z rozmów.

Po wielu latach zbyt głębokiej wrażliwości udało mi się pokonać ten słabo uzasadniony strach. W tej walce pomógł mi rozsądek, wyjazdy w góry, nauka i… trening. Tak, to naprawdę działa. Zrozumiałam, że złość, frustrację i obawę lepiej jest wybiegać niż o nich rozmawiać, bo słowa automatycznie generują odpowiedź, a ta – zwykle tylko podburza, a nie koi i łagodzi. Zrozumiałam też, że wiedza nie musi być rozległa, by lepiej rozumieć świat, ale ważne jest, by pochodziła z różnych dziedzin.

rzucić studia

W Polsce pokutuje przekonanie, że naszym obowiązkiem jest doskonała znajomość kultury i historii, bo one tworzą naród. Ale nasze zachowanie warunkują nie tylko czasy, w jakich żyjemy ani rodzaj sztuki, z jaką mamy styczność, ale też biologia, genetyka, ilość spożywanych kalorii, a nawet położenie geograficzne i klimat. Zamykanie się na jedno spojrzenie na sprawę jest nie tylko słabe, ale przede wszystkim – złe. Jest błędem, za który płaci się latami.

#3: ZROZUMIAŁAM, ŻE NIE WARTO ZMIENIAĆ RAZ PODJĘTEJ DECYZJI.

Bywa, że rezygnujemy z czegoś z ogromnym bólem serca po wielu tygodniach przemyśleń. Bywa też, że podejmujemy decyzję gwałtownie, pod wpływem impulsu i nagle wywracamy swoje życie do góry nogami. W obu przypadkach możesz być pewien, że podjąłeś właściwą decyzję. 

Jeżeli analizowałeś coś tygodniami, w chwili zastanowienia, czy ostateczny ruch nie był błędem, będziesz mógł wrócić do argumentów, które pchnęły Cię do takiej, a nie innej decyzji. Gorzej, jeśli podjąłeś decyzję niesiony chwilą – wtedy tuż za rogiem będzie czekać na Ciebie obawa, czy Twoje emocje były adekwatne do sytuacji. Wierz mi – jeśli nie zrobiłeś nikomu krzywdy, postąpiłeś słusznie, bo coś sprawiło, że postanowiłeś zakończyć ten etap.

Może nie chciałeś przyjąć do wiadomości, że nie kochasz już kobiety, z którą jesteś albo wmawiałeś sobie, że praca, która powoduje tylko złość i frustrację, jest dobra dla Ciebie, bo dużo Ci płacą. Czasem kończymy związki, bo coś nie było takie, jak powinno i odchodzimy z miejsc, które na zawsze w nas zostaną. Ale raz podjętej decyzji nie wolno zmieniać, tak jak nie cofa się czasu.

rzucić studia

Pamiętaj: Jeśli postąpiłeś właśnie w ten sposób, to znaczy, że nie mogłeś postąpić inaczej.*

#4: JESTEM TU I TERAZ. 

Nie mam żadnej pewności, że dożyję trzydziestki. Nie wiem, czy uda mi się osiągnąć wszystkie założone cele. Wiem, jakie są moje wartości i jestem pewna, że nigdy nie zostawiłabym swoich bliskich w potrzebie dla świętego spokoju, wielkich pieniędzy albo wygodnego życia gdzieś na plaży na Hawajach.

Nie dążę do wielkich pieniędzy, by pomagać ludziom, gdy dopiero będę je miała. Nie zastanawiam się, co będzie, jeśli za dwa lata wydarzy się coś złego. Wszystko, co mogę zrobić, jest tu i teraz. Chcę żyć dokładnie tak, jak teraz żyję.

#5: UWIERZYŁAM, ŻE ZAWSZE DAM SOBIE RADĘ.

Na moim kierunku póki co nie ma egzaminów ustnych, tak jak to zwykle bywało na polonistyce. W praktyce – nie siedzę w poczekalni jak u dentysty, czekając na swoją kolej i myśląc tylko o tym, jak mi pójdzie. Wykładowca nie może na mnie łypnąć złym okiem tak, by w progu odebrać mi resztki pewności siebie. A potem, gdy dłużej zastanawiam się nad odpowiedzią, jego nerwowe oczekiwanie nie sprawia, że pustka w mojej głowie gwałtownie się powiększa.

W praktyce daje mi to czas, by uwierzyć, że naprawdę coś potrafię i że moja nauka ma sens. Dodatkowo pewności siebie dodaje mi bieganie. Przed trudnym kolokwium albo inną stresującą sytuacją – ubieram buty, wychodzę. Muzyka, chłód zimy otulający mi nogi – pomagają wyczyścić głowę. Przypominam sobie wszystkie słabości, jakie do tej pory udało mi się przezwyciężyć. I wiem, że taki jeden test to pikuś przy rzeczach, które naprawdę mi wyszły, choć strach paraliżował mi wszystkie kończyny.

rzucić studia

#6: PRZESTAŁAM SIĘ ZMIENIAĆ DLA INNYCH. 

Dotarło do mnie, że każdy z nas zasługuje na to, by ktoś zachwycił się jego charakterem. Temperamentem. Żartami. Pomysłami. Tym, co go wzrusza. Tym, czego pragnie.

Mam taką kasetę magnetofonową z 1999, na której przez godzinę wygłupiam się, śpiewam, fałszując okrutnie i rozśmieszam rodzinę, która raz po raz wpada do pokoju, sprawdzić, co to dziecię w lokach znowu wyprawia. Długo się zastanawiałam, gdzie podziała się moja radość, energia i optymizm z tego czasu. Jak to się stało, że z temperamentnej dziewczynki, która nie umiała usiedzieć w miejscu, była pierwsza do tańca, wyzwań i konkursów wiedzy, stałam się nagle zbyt wrażliwą nastolatką, spędzającą weekendy w domu z książką, piszącą wiersze do szuflady i twierdzącą zaciekle, że imprezy nie są dla niej, bo jej taniec jest zbyt latino, by mogli go zrozumieć pijani mężczyźni?

W te wakacje powiedziałam sobie: Chrzanię to wszystko! Będzie po mojemu! i teraz – nie przejmuję się cudzymi opiniami. Śmieję się, tańczę na imprezach wśród ludzi, których nie znam, bawię się jak szalona, biegam, jeżdżę, skaczę, żartuję. Ciągle coś robię, ciągle się śmieję, ciągle czuję, że życie jest super.

rzucić studia

#7: DZIAŁAM TAK, JAKBY NIEMOŻLIWE NIE ISTNIAŁO. 

Całe życie byłam humanistką? I to jest wystarczający powód, by nie dać rady z biofizyką? Odkąd pamiętam, moje uda zawsza należały do tych, przy których jest za co chwycić? Więc nie wyszczupleją, bo takie mam geny, choć biegam i jeżdżę na rowerze? Gdy miałam 15 lat, wierzyłam, że moje miejsce na ziemi jest w Krakowie? I dlatego mam tak zostać na zawsze, dusząc się w smogu i męcząc się w niezaprzeczalnym przeludnieniu, gdy kocham przestrzeń i spokój?

Dopóki zdrowie mi pozwala, będę działać. Dopóki czuję, że przekonania mnie niszczą, a nie budują, pora na zmiany. Nie ma rzeczy niemożliwych tam, gdzie jest sprawne ciało i siła woli.

2017 – BIORĘ CIĘ NA KLATĘ! 

Usiadłam do kalendarza i wypisałam trzy dość proste cele. Dwa sportowe, jeden dietetyczny. Łatwizna. Ale potem zaczęłam się zastanawiać, co jeszcze. Pomyślałam o rzeczach, które chcę zrealizować w ciągu najbliższych dwóch lat. Dlaczego miałabym przekładać je na kolejny rok? Drżącą dłonią wpisałam je na teraz.

rzucić studia

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, a gwarantuję, że będę o to walczyć, już za rok będę mieć wymarzoną pracę i kilka nowych, spełnionych marzeń. Będę inspirować się innymi i sama będę dla kogoś inspiracją. Będę wyglądać trochę inaczej i niektórych problemów zupełnie się pozbędę. Zamieszkam w zupełnie nowym miejscu, w którym od dawna widziałam siebie.

Wciąż mam swoją listę 100 marzeń i celów. Tak wiele z nich spełniłam. Tak wiele jeszcze przede mną.

Dziękuję, 2016. Dałeś mi w kość, ale dziś mogę podać ci rękę. 

*Jacek Walkiewicz, Pełna MOC możliwości.

You Might Also Like