BAZA WIERSZY

Na magicznej stacji

W cieniu starych, rdzawych dworców,
tam, gdzie tlą się baśni dusze,
dwie sylwetki drżące w słońcu
znów gromadzą piąstki wzruszeń.

Pewnym krokiem na scenerię
w samą porę wkracza zachód,
więc trzymają się za ręce,
jakby to był znowu – Kraków.

Rozbawiony, drobny księżyc
na obłoku satynowym
wspina się znów po poręczy
wzdłuż numerów peronowych.

Diabeł skacze już po torach
kłania się zastanym rzeczom.
I znów widzą świat w kolorach,
i spadają w ciepły wieczór.

Druga wieczność im otwiera
świat wspaniałych barw i dźwięków.
Klucz do bram siódmego nieba
znów na własność mają w ręku. 

Strumień nowych łez niewinnych
cicho ślizga się po twarzy,
wiążąc wspólną młodość silniej
cienką nicią wielkich wrażeń.

Jeszcze chcą u wrót sklepienia,
drżącym palcem ciekawości,
wierząc w moce przeznaczenia,
dotknąć pierwszych struń czułości.

Tak dziesięciornicą placów
Faun i Fauna ich połączą,
gdy zaklęci w gwiezdnym tańcu
znów zarażą świat miłością.


Hej, trochę pracowałam nad tym tekstem. Proszę, nie kopiuj go bez mojej zgody.
A jeśli masz chwilę, zostaw po sobie jakiś ślad – będę wiedziała, że ze mną jesteś. :)

You Might Also Like