TEKSTY

Jak imprezować z głową?

Jak imprezować

Kto mnie zna, ten wie doskonale, że słowo impreza prędzej jest w stanie sprawić, że oczy rozbłysną mi zapałem, niż skrzywię się z niesmakiem. Jestem zwolenniczką trzymania w życiu pewnej równowagi, więc kiedy nastaje okres wzmożonego stresu lub wzmożonej nudy, reaguję energią na spontaniczne propozycje spotkań i szaleństw. Są dla mnie doskonałą możliwością odcięcia się od codziennych problemów w celu nabrania do nich większego dystansu. A jeśli można ten czas spędzić w większym gronie buntowników, oczami wyobraźni widzę już serię wybuchów śmiechu i różnych tak zwanych krzywych akcji, które potem wspomina się latami.

JAK IMPREZOWAĆ W SPOSÓB DOSKONAŁY?

Lubię imprezy za dwie rzeczy: za taniec i za możliwość rozmowy z ludźmi. Dobra impreza to dla mnie taka, na której mogę robić obie te rzeczy. Musi być więc przestrzeń do dzikich tańców, dobra muzyka i miejsce, w którym można siąść i wdać się w godzinną dyskusję. Gadać to ja bardzo lubię. W ogóle lubię ludzi. Ale w takim ludzkim wydaniu – którzy imprezują, ponieważ mają pewne założenie. Może właśnie borykają się z jakimś problemem, nie potrafią spełniać własnych marzeń albo dawno nie przeżyli czegoś wyjątkowego i nie wiedzą, za co się zabrać, żeby znów poczuć swoje high life.

Wtedy w szale śmiechu, szaleństwa i nawet po dużej ilości alkoholu można odbyć wspaniałą, budującą rozmowę, która uświadamia więcej rzeczy o nas samych, niż moglibyśmy się tego spodziewać. A co za tym idzie – często powstrzymuje od zrobienia największych głupot naszego życia.

Jak imprezować

KLUBY? NIE, DZIĘKUJĘ.

Zupełnie mnie do nich nie ciągnie. Nie podoba mi się to, że muszę na wszystko uważać: na torebkę, na kluczyk do szatni, na to, by ktoś mi czegoś nie wsypał do drinka oraz na mój biedny tyłeczek. Ciężko znaleźć miejsce, w którym leci muzyka z lat 70., 80. albo nawet z naszego pokolenia – ale taka, do której da się potańczyć w jakimś konkretnym stylu poza tuptaniem, skakaniem i bujaniem różnymi częściami ciała w różne świata strony. Fani tańca towarzyskiego, choćby i byli mistrzami w tym, co robią, niewiele tam dla siebie znajdą.

Klubowe klimaty wzmagają pulsowanie w głowie, dym, ciemność i tłum dają poczucie anonimowości, więc jedyne, o co w tym wszystkim chodzi to kwestia zapomnienia – o tym, kim jest się na co dzień. Jeśli więc ma się opcję wyjścia na dyskotekę w gronie znanych osób, trzeba się ich trzymać. W przeciwnym razie, gdy na obmacywanie i ślinienie obcych mężczyzn nie ma się większej ochoty, pozostaje szalona zabawa z filarem. Tyłeczek trzeba chronić. Dla nieobeznanych w latino osób ruchy biodrami zmieniają rzeczywistość.

To działa jak w tych bajkach: gdy na bezludnej wyspie znajdzie się dwoje przyjaciół, w pewnym momencie jeden z nich widzi w tym drugim już nie istotę żywą, a kawał soczystego, dobrze wypieczonego steka. Zgrabnie ruszająca krągłościami dziewczyna przeobraża więc ciemną dyskotekę w równie ciemny pokój z łóżkiem opodal, cały świat znika, zostaje tylko ona – i jej wspaniałe biodra. I rusza dziki zwierz na swoje dzikie łowy, nachalnie próbując jedyną bronią – rękami – zdobyć to piękne ciało.

Jak imprezować

To strasznie śmieszne, schematyczne jak się patrzy, naprawdę, nie ma sensu spodziewać się cudów. Zawsze tak jest. Nie wiem więc, jaką z tego można mieć frajdę. Chyba, że kogoś bawi spławianie rzeszy adoratorów – odważnych, szalonych łowców przygód, amatorów przyjmowania otwartych, chłodnych dłoni na rozgrzane policzki. To może być nawet całkiem zabawne, gdy chce się poćwiczyć cięte riposty albo klubowe sztuki walki.

JAK WARTOŚCIOWO SPĘDZIĆ SYLWESTRA?

Dla mnie to cudowny moment na podsumowanie minionego roku. Powiedzenie sobie: „OK! Poradziłam sobie z całą masą trudnych zadań. Jedziemy dalej!”. Kiedy większość świata właśnie wlewa w siebie kolejne strumienie alkoholu, ja siedzę sobie smacznie otulona kocykiem przed moim komputerkiem. I z własnego wyboru popijam herbatkę, wspierając się na duchu serią list i przemyśleń, co było dobre, a co złe, jakie wnioski mogę wyciągnąć ze swoich ostatnich decyzji i do czego doprowadziły mnie te ze stycznia, lutego lub marca. Zastanawiam się, czego oczekuję od siebie w kolejnych dwunastu miesiącach i co chcę osiągnąć. Za rok znów będę mogła rozliczyć się z założeń i pogratulować sobie przetrwania. Ale Wam – nic nie mówię, nic nie mówię!

W Sylwestra wyjątkowo cenię sobie spokój.

SĄ W TYM POZYTYWY.

Jasne, że wiele jest pozytywów w imprezach klubowych i okolicznościowych. Interes się kręci. Dycha za wstęp i podwójna cena za drinka. Można poczuć przepiękną, człowieczą jedność w czczeniu alkoholowych świąt, które stało się już światową tradycją, zbiorowym kacu albo masowym oglądaniu TV.

A tak na serio jedyny sens rozpoczęcia nowego roku już o północy widzę w robieniu czegoś oryginalnego. Na przykład – w inspirującej podróży do innego kraju. Ceny lotów są w okresie świątecznym niezwykle niskie, nic, tylko korzystać. Wspomnienie zostanie na całe życie, a świat wyda się natychmiast piękniejszy, pełniejszy. Człowiek podróżujący widzi możliwości, które daje mu los, w szerszej perspektywie, korzysta więc z okazji jak szalony, kocha obecną chwilę. Dla mniejszych i większych domatorów – najlepsza opcja. Można wynieść z niej energię na całe dwanaście miesięcy.

Może więc warto zacząć odkładać kasę na przemierzanie świata, zamiast wydawać ją na walkę o tyłek w piwnicznych dyskotekach?

You Might Also Like