DUŻE PROJEKTY MY LIFESTYLE SPORT I DIETA VEGE

Jak przebiec 100 km w 30 dni?

Jak przebiec 100 km w miesiąc?

Nie będę ukrywać: bieganie nie należy do moich ulubionych sportów. Ostatnio nawet trochę zaczęliśmy się lubić, ale był czas, kiedy szczerze go nienawidziłam.

Jako dziecko trenowałam pływanie i chodziłam na tańce – to drugie akurat zostało mi do dziś. Właściwie taniec to jedyna aktywność, którą szczerze lubię. Bioderka, tyłeczki, rytm i mimika twarzy. Nie odmówię miłego kołysanka nikomu, kto potrafi to robić z sensem. Ale bieganie? Na co to komu? Nie przepadam specjalnie nawet za jazdą na rowerze.

To, co trzyma mnie w aktywnym trybie życia to celowość moich działań. Lubię robić rzeczy dla wyższego celu. Smukłe ciałko to dla mnie za mało, dlatego psychicznie męczę się na siłowni. Interesuje mnie tylko solidna szkoła charakteru. 

(I nogi Julii Roberts.)

jak-przebiec-100-km-1

JAK ZJEŚĆ SŁONIA?

Cały projekt trwał dokładnie 30 dni. 30 dni od startu wyzwania (4.10) do dziś (2.11). 100 km. Ponad 11 wybieganych godzin. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że dystans był większy. A może nie był. Tak naprawdę to nie ma większego znaczenia.

Wszyscy znamy anegdotę o tym, jak zjeść słonia. No, jasne – po kawałku. Rzucając sobie wyzwanie na 30 dni, wiedziałam, że muszę przebiec minimalnie 3 km na dzień.

Wydaje się proste, prawda?

W rzeczywistości wcale takie nie było.

NA TWOJEJ DRODZE ZAWSZE STANIE MILION PRZESZKÓD.

Biegałam, gdy było zagrożenie powodziowe. I gdy miałam gorączkę i zapalenie krtani, a lekarz przepisał mi antybiotyk. Biegałam po całym dniu na uczelni i po nocy spędzonej w pracy. I wtedy, gdy deszcz kapał mi na nos z kaptura kurtki przeciwdeszczowej, a wiatr przeszywał mnie na wskroś.

jak-przebiec-100-km-4

W ostatnie dni wyzwania, gdy brakowało mi czasu na trening i bardzo chciałam wrócić z uczelni do domu, pokonując Kraków od południa aż na północ, w połowie drogi zdarzył mi się wypadek. Moje nogi wplątały się w wystający z trawnika okrągły drut i runęłam z ogromną siłą na chodnik. Miałam nadwyrężone nadgarstki, którymi się podparłam i stłuczone kolano z raną, która nie przestała ropieć aż do dziś.

Wstałam i pobiegłam dalej.

NIE JESTEM CZŁOWIEKIEM SUKCESU.

…jakich znacie z kolorowych magazynów. Nie zliczę tabliczek czekolady zjedzonych w ostatnim tygodniu, gdy na kolejne treningi nie miałam już siły ani kaw, które pochłonęłam przed wyjściem z domu, gdy po uczelni ciągnęło do ciasteczek i pod kocyk. Ani dni, w których poszłam biegać przed/po pizzy. Ani tych, w których zrobiłam sobie przerwę, bo pokonała mnie gorączka, uczelnia albo po prostu zły nastrój.

Co robić, gdy nawalisz w jeden, dwa, trzy, pięć dni? No cóż. Przecież chodzi o to, by biegać.

Co możesz zrobić? No biegać.

CZUJĘ SIĘ JAK MILION DOLCÓW.

To jest niezwykle ważne, by czuć się superbohaterem. Nie dla mamy czy taty, nie dla swojego chłopaka ani tłumu ludzi wiernie podążających twoim śladem. Ważne, by czuć się superbohaterem dla samego siebie. Bo wtedy wiesz, że możesz przenosić góry. I że w swoim życiu naprawdę zasługujesz na więcej, a żadne półśrodki nie wchodzą w grę. Ani w finansach, ani w miłości, ani w przyjaźni z różnymi ludźmi.

rc8dxzo5g4

Ze wszystkich projektów to życie samo w sobie jest najbardziej angażujące. Być tu i teraz, być – na sto procent. Być w pełni wiarygodnym, być w pełni sobą – to dopiero wyzwanie. Być najlepszą wersją siebie – od dzieciństwa aż po grób. Żyć każdym zdobytym doświadczeniem, żyć nabytymi w biegu życia umiejętnościami. 

NO TO JAK PRZEBIEC 100 KM W 30 DNI?

Choćby skały srały, a mury pękały – biegaj. Nie ma innego wyjścia.

Insta: @kobietanakonkretach

You Might Also Like