CYKLE MOTYWACJA

Ktoś zupełnie inny #10

Ktoś zupełnie inny #10

Kiedy się poznaliśmy, mieliśmy trzynaście lat. On z urodą laleczki – okrągłą, pucołowatą, zarumienioną buzią i zębami jak łopaty. Ja miałam nadwagę, okulary w czerwonych oprawkach, a na nogach wysypkę. W pierwszy dzień szkoły podaliśmy sobie ręce, wymieniliśmy porozumiewawcze uśmiechy i odtąd byliśmy nierozłączni przez kilka kolejnych lat.

Połączyła nas niezwykła więź, którą potem nazywaliśmy braterstwem dusz.

Byliśmy najdziwniejszą parą przyjaciół, jaką widział świat. Brakowało nam urody, dystansu do rzeczywistości i wstydu do łez. Nosiliśmy w sobie skłonność do idealizmu i życia w świecie marzeń, sporą wrażliwość na piękno i cudzą krzywdę. Chcieliśmy wszystkim pomagać i dokonywać wspaniałych rzeczy. Wielkich i dobrych.

*

Od zawsze marzyłam o tym, by zmieniać świat, ale wiedziałam, że w pojedynkę nie dam rady. Potrzebowałam ludzi, którzy zechcą połączyć siły i z miłością rozmawiać, pocieszać, dodawać innym otuchy. Inteligentnych i wrażliwych, z pasją i własną historią. Chciałam mieć drużynę, która wejdzie w dorosłe życie, budząc w innych wiarę w człowieczeństwo. Czułam, że świat bardzo jej dziś potrzebuje.

Szybko stworzyliśmy wspólny projekt, który nazwaliśmy polowaniem na perły. Łowiliśmy wśród swoich rówieśników osoby podobne do nas – zbyt wrażliwe na to, by w rozkrzyczanym świecie przetrwać bez pomocy. Wierzyliśmy w ich potencjał, pomagaliśmy im znaleźć pasję i uwierzyć w siebie. Chcieliśmy, by wiedzieli, że w razie problemów – zawsze mają nas.

Nigdy nie widziałam w nim mężczyzny. Ale zawsze widziałam w nim partnera.

*

Drugi rok naszej znajomości przechodziłam w spodniach opuszczonych w kroku i czapeczce odwróconej daszkiem do tyłu, a on w koszulach, eleganckich spodniach i coraz to nowych, bardziej stylowych butach. Podczas gdy ja klnęłam jak szewc, czytałam książki o Monarze i zwykłam mawiać, że rap jest moim ukojeniem, on biegał do szkoły muzycznej z dyndającą mu na plecach gitarą i oglądał filmy o wielkich ludziach i wspaniałych czynach.

Ktoś zupełnie inny #10

Wydobył ze mnie całą wrażliwość, jaką kiedykolwiek w sobie miałam i nauczył mnie z nią żyć. Kończyliśmy rozmowy urwane w połowie przy ostatnim autobusie do domu. Nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że wciąż coś pozostało niedopowiedzianego. Na bazie naszych rozmów i spotkań zbudowałam cały szereg przyzwyczajeń, które towarzyszą mi do dziś.

Jeździliśmy razem po lesie, wspinaliśmy się na wielki bak benzyny na zielonym, żołnierskim lotnisku. Pryskaliśmy się wodą z węża do podlewania roślin w zimny, letni dzień i grzaliśmy ręce przy ognisku, zajadając kiełbaski. Leżeliśmy w trawie i na trampolinie, patrzyliśmy na ciemne chmury i na zachodzące słońce. Spychaliśmy myśl o dorosłości w odległą przyszłość.

Pokazał mi, jak odróżnić trąbkę od saksofonu i gitarę basową od elektrycznej. Gdy wczesną wiosną szliśmy razem po ulicach oświetlanych mętnym światłem latarni, zatrzymywał mnie nagle i wkładał mi do uszu słuchawki. Po kilku miesiącach patrzył z uśmiechem, jak siadam przy ognisku z jego gitarą i popisuję się znajomością kilku prostych akordów.

To z nim wypiłam pierwszą kawę, zaczęłam chodzić po kawiarniach i nosić torebkę na przedramieniu. To on nauczył mnie mówić nie, kiedy nie potrafiłam nikomu odmówić pomocy, choć czasem czułam się wykorzystywana. To on pokazał mi, jak piękny może być spokój przy życiu w biegu i cisza po długiej rozmowie. 

To on nauczył mnie, że warto być wrażliwym, ale nie warto się z tym kryć.

Ktoś zupełnie inny #10

*

Przepowiadali nam wielką, świetlaną przyszłość. Sławę, szacunek, karierę. On miał być dziennikarzem telewizyjnym albo księdzem, ja nauczycielką polskiego albo wielką pisarką. Ale wkrótce po tym, jak nasze drogi się rozeszły, jak każde z nas zaczęło walczyć o ustatkowaną przyszłość, wszystko się zmieniło. Popełnialiśmy błąd za błędem, zawodziliśmy się na sobie i patrzyliśmy, jak najstraszniejsze rzeczy robią ci, którymi najmocniej się inspirowaliśmy.

Wtedy zrozumiałam, że najlepsi ludzie popełniają najgorsze czyny. Bo za każdym wielkim grzechem stoi wielka, piękna idea zmiany świata na lepsze. Niemożliwa do spełnienia. Zablokowana przez presję. Im większych chcieliśmy rzeczy dokonać, im wyżej chcieliśmy się wspiąć, tym niżej upadaliśmy jako ludzie. Córki. Synowie. Kobiety. Mężczyźni. Przyjaciele.

Nie umieliśmy nad tym panować, więc wybraliśmy proste życie. Ciche, spokojne wykonywanie obowiązków zamiast zawziętej kłótni na krajowej mównicy. Mały czyn zamiast wielkiej idei. Czas z dziećmi zamiast tony pieniędzy.

Wybraliśmy małe życie pełni wiary w to, że w tej walce o lepszy świat wygra zwykły, mały, prosty człowiek.


Ktoś zupełnie inny” to 10-częściowy cykl opowiadań, który udowadnia, że każdy z nas może mieć życie jak z oscarowego filmu. Motywuje, inspiruje, pozostaje na zawsze w pamięci.

Pozostałe części: #1, #2, #3, #4, #5, #6, #7, #8, #9.

You Might Also Like