KOBIETY SLOW LIFE

Najpiękniejszy poranek w roku

Dodatek do tekstu Najpiękniejszy poranek w roku. Przedstawia mężczyznę siedzącego na wieży widokowej nad morzem o wschodzie słońca.

Jednym z najpiękniejszych wspomnień, które wiążą się z moim domem rodzinnym są poranki. Podobne jedne do drugich, niewiele różniące się od poranków wszystkich zwykłych ludzi na świecie. Ciemne, zbyt wczesne, mijające zbyt prędko.

Setki razy nie wstałabym z łóżka, gdyby moja Mama w porę nie weszła do pokoju ze swoim „Natalkooo!… Wstawaj.” – trochę zrzęliwym, pełnym troski i współczucia. I zwlekałam się powoli w tę ciemność i chłód pokoju, a nim wyszłam z łazienki – dzień powoli wstawał, pokój się rozjaśniał i słońce wpadało do środka.

– Chcesz białą czy zieloną? Czy cappuchino? – padało z kuchni jeszcze, gdy myłam zęby.
– Cappuchino – odpowiadałam z ustami pełnymi piany z pasty do zębów.

Pomalowana i odświeżona w pierwszej kolejności zakładałam skarpetki, żeby było cieplej w stopy, bo – może nie wiecie – na parterze od piwnicy strasznie ciągnie. Ze znudzeniem wkładałam spodnie i szłam prasować jedną z miliona białych, ubóstawianych od lat bluzek. W pokoju rodziców, gdzie stała deska do prasowania i żelazko, rolety wciąż były niezaciągnięte, a w pokoju panował chaos – nigdy nie było tu jak w reklamie.

Wdychałam z rezygnacją i prasowałam – przód tył i na koniec – irytujące jak patelnia po myciu naczyń – białe, wygniecione rękawy. Ziewając, wciągałam koszulkę na kark – i już szłam w kierunku pachnącego kubka z kawą. Siadałam przy stole naprzeciw rozespanej Mamy w piżamie i przeżuwałam świeżą, białą, chrupiącą pokrywkę buły – z osełkowym masełkiem i dżemem truskawkowym. I myślałam ze wzruszeniem i jednocześnie zdumieniem – jakie to szczęście mieć takiego Tatę, który przed pracą, w ciemności i chłodzie, ma jeszcze serce wyjść do piekarni, by przynieść ciepły chleb i bułki. Glutenowe.

Po dwóch kęsach patrzyłam z przestrachem na wiszący na ścianie zegar – 7.22. Okej. Jeszcze kilka minut spokoju i ciepła. I zerkałam znów w stronę okna – pierwsze, wiosenne promienie wpadały przez szybę i ogrzewały mi policzki, i wstawał nowy dzień – komplikacji, stresu, rozpaczliwej walki o swoją przyszłość. Budziliśmy się dla zagubionego świata, w którym wciąż istniały jeszcze – piękne uczucia, wielkie marzenia. Pasje.

Trzymając w dłoni wymięte już notatki, z kubkiem termicznym i zieloną herbatą w drugiej, sunęłam przez park opodal domu – i zamiast w kartkę patrzyłam na kwitnące pąki drzew. Zamiast zgrzytu hamujących tramwajów, słuchałam ćwierkających ptaków, wdychałam świeże powietrze zamiast krakowskiego smogu. Wiosenne niebo było czyste jak łza. Na zewnątrz wołała mnie przestrzeń – bo oto nastał nowy dzień i nowe szanse i jeszcze wiele lat życia jest przede mną – spełnionych marzeń, zdobytych celów, szczęśliwej pracy i pięknej codzienności. Nie było sensu się martwić. Jeszcze mieliśmy czas.

I nim wpadałam w wir szkolnego tłumu, przepychających się ludzi, ogłuszających dzwonków i codziennych sprawdzianów, zdołałam jeszcze uśmiechnąć się do przechodniów i pomyśleć, że takie życie ma sens – mimo wczesnej pobudki, zimnej podłogi i rozespanego umysłu.

Jeśli tylko potrafimy dostrzegać piękno tu i teraz, doceniać wschody słońca i zapach porannej kawy, wtedy wiemy, że warto jest żyć. Jeśli tylko mamy kogoś, z kim warto dzielić naszą codzienność, kogoś, kto z miłości czyni naszą codzienność piękniejszą, mamy dla kogo borykać się z trudnościami.

Najpiękniejszy poranek w roku zdarza się tylko raz – gdy słońce przebija przez szybę, dom pachnie orkiszowym chlebem, a kubki – jeden, drugi, trzeci – napełnione są bezwarunkową miłością.


Hej, długo pracowałam nad tym tekstem. Proszę, zostaw po sobie jakiś ślad – polub moją stronę na Facebooku, napisz komentarz albo udostępnij ten artykuł u siebie. Dla Ciebie to tylko moment, a dla mnie to dowód, że w dobie cięcia zasięgów moja praca ma jeszcze jakiś sens. Dziękuję, że jesteś. :)

                                                                                                                                      

You Might Also Like