RELACJE

Nie można kochać trochę

Miłość dla każdego z nas jest czymś zupełnie innym. Rozstajemy się z uczuciem przykrości i straty, a potem znów wchodzimy w związki. Wierzymy, że tym razem na pewno się uda, ponieważ nareszcie dostaliśmy coś, czego zabrakło w poprzedniej relacji. Z tłumu różnych osób, wybieramy tą, która pomoże nam odzyskać brakujący element. A potem znów okazuje się, że to za mało.

Czy można stworzyć relację, która przetrwa wszystko? Wierzę, że można. I choć czasem zaliczam potknięcia, nie przestaję się uczyć tej trudnej sztuki – kochania.

WIERNOŚĆ

Gdy byłam małą dziewczynką, byłam głęboko przekonana o tym, że w związku najważniejsza jest wierność. Miałam 11 lat, gdy zakochałam się po raz pierwszy. Pewnego dnia w hotelowej łazience ten chłopiec przytulił zapłakaną Natalkę po tym, jak ktoś jej dokuczył. To było jak grom – jeden błysk, jeden moment. Latem spotykałam go w kościele, jesienią wodziłam za nim wzrokiem na przerwach. Byłam pewna, że we mnie ta miłość będzie trwać wiecznie – aż do skończenia świata i nigdy już nie pokocham nikogo innego. Wtedy wierzyłam, że w związku najważniejsza jest wierność temu, co wspólne. Wierność pierwszej decyzji.

349ILFO41E

POŚWIĘCENIE

Dwa lata po tym wydarzeniu, w zupełnie innym miejscu i innej szkole, na jednej z ulic minęłam kilka lat starszego chłopca i zakochałam się na zabój. To miała być miłość zakazana, jak z dobrej piosenki albo hollywoodzkiego filmu: ja, dziewczynka z dobrego domu, z czerwonym paskiem na świadectwie i on, chłopiec z patologicznej rodziny, przesiadujący w niższej klasie, ze skłonnościami do spożywania alkoholu już we wczesnej młodości. Wierzyłam w to, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko, że wyciągnę go z nałogów, naprawię sytuację w jego rodzinie, pomogę mu poprawić oceny i stworzymy lepszą przyszłość – razem. W zamian nie chciałam niczego.

SZCZĘŚCIE

Niedługo potem obserwując kolejne, rozpadające się związki dużo starszych ode mnie ludzi, pojęłam prawdę niepodważalną – najważniejsze, to być szczęśliwym. Później często powtarzałam sobie, że właśnie po to wchodzimy w związki, by zyskać szczęście. Obiecałam sobie, że przy każdej, wielkiej kłótni między mną a mężczyzną, zadam sobie pytanie, czy jestem z nim szczęśliwa. Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, wtedy dalsza walka będzie miała sens. Jeśli przecząca, odejdę. Nie sądziłam, że może być coś jeszcze większego i ważniejszego niż szczęście.

OMYALISURX

PIĘKNO

Mieliśmy 15 lat, gdy ponad wszystko najbardziej ceniliśmy piękne życie. Po zajęciach krążyliśmy we dwójkę po mieście w poszukiwaniu pięknych miejsc – opuszczonych torowisk, starych budynków, mostów, na które nie wolno było wchodzić. Czasem przesiadywaliśmy w pokoju z kocem, kubkiem parującej herbaty i prowadziliśmy długie rozmowy o przyszłości – o marzeniach i ideach, o tym, że kiedyś będziemy kimś wielkim. Ktoś mógłby o nas napisać książkę – o tych dialogach i muzyce obecnej w każdej chwili spędzanej razem. Byliśmy pewni, że to, co piękne, musi też być dobre i prawdziwe.

SZACUNEK

Później weszłam w związek w całości oparty na szacunku. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Godzinami rozmawialiśmy o naszych rodzinach, poglądach, dzieciństwie. Na imprezach osiemnastkowych razem tańczyliśmy i piliśmy alkohol, pilnowaliśmy siebie nawzajem i ratowaliśmy się z opresji. Spotykaliśmy się zawsze w tych samych godzinach i czasem pomagaliśmy sobie w lekcjach. Gdy nie mieliśmy czasu na spotkania, a oboje marzyliśmy o kilku godzinach dodatkowego snu po zajęciach, ubieraliśmy się w dresy, przychodziliśmy do siebie i zasypialiśmy. Gdy któreś z nas było chore, czuwaliśmy przy sobie bez ustanku – dzwoniliśmy do siebie, robiliśmy sobie herbatki, przynosiliśmy owoce. Wierzyliśmy, że związek oparty na wsparciu, akceptacji i zrozumieniu jest w stanie przetrwać wszystko.

ISKRZENIE

Później zrozumiałam, że chcę czegoś więcej. Że siedzenie w domu i długie rozmowy to nie jest do końca moja natura. Że potrzebuję kogoś, z kim relacja w pewnym sensie mnie zatraci, porwie, oszołomi. Kogoś z osobowością, błyskiem w oku, charakterkiem. I z kim czasem będę musiała walczyć, rzucać talerzami, trzaskać drzwiami. Chciałam, by rodzące się uczucie było równie płomienne, jak ta wściekłość na niego raz na kilka tygodni. Domagałam się emocji. Największych, jakie potrafię z siebie wykrzesać. Wielkości. Głębokości. Przestrzeni.

ABNWAQVXT6

MIŁOŚĆ

Teraz wiem, że w związku najważniejsze to kochać i czuć się kochanym. Najważniejsza jest miłość. Nie można jej dopasować do żadnego podręcznika. Jest wyjątkiem od każdej reguły – jeśli tylko nie jest jej zbyt mało, przed każdą klęską obroni się sama.

Nie można kochać trochę, ani trochę czuć się kochanym. Czasami jesteśmy mniej szczęśliwi sami ze sobą. Czasem okażemy komuś brak szacunku. Ale miłości – nigdy nie może być mniej niż na początku. Nigdy nie można zgadzać się na to, by dawać jej więcej, niż się dostaje.

To prawda, że w związku ważny jest szacunek. I wierność. I piękno. Ale w miłości nie trzeba budować tych wartości osobno, pojawiają się naturalnie jako małe elementy wspólnego życia. Tam, gdzie jest miłość, nie będziesz potrzebował już niczego więcej.

You Might Also Like