TEKSTY

Świat, który istniał, zanim dorosłeś

Świat, który istniał, zanim dorosłeś

Pamiętam jak dziś pierwsze miesięce szkoły, gdy siostra wieczorami siadała przy moim łóżku i czytała mi powieści fantasy. Blade światło lampki, mętne jak płomień świecy, rozpływało się równomierną poświatą na ścianach, tworząc złudzenie ciepła i bezpieczeństwa. W ciszy własnych myśli i własnych sumień, z dala od głosów wykrzykujących o konfliktach i klęskach żywiołowych, zaszywałyśmy się z książką w jej dłoniach i moją dziecięcą głową pełną marzeń, poszukując chwili wytchnienia od codziennych zadań.

Przez kilkanaście dni sumiennie zapisywałyśmy w mojej pamięci to błahe, niewinne wspomnienie jako obraz sielankowej przeszłości, gdzie w najdalszym pokoju mieszkania moich rodziców, w małym, ciepłym kącie tworzyłam wizje wielkiej przyszłości. Nieświadoma, że już niedługo okaże się, że nawet najsilniejsi i najlepsi z nas padają na kolana przed nadciągającym złem dorosłego życia, pozwalałam sobie wierzyć, że pewnego dnia każdy, kogo znam, dosięgnie szczytów swoich możliwości i razem spotkamy się w wielkim, piękniejszym świecie.

Wiele lat później stałam na zboczu w jednym z istebniańskich lasów pośród charakterystycznych dla tych terenów, wysokich świerków. Z głową zadartą w górę patrzyłam na ich wzniosłość i siłę, i wyżej – na ciemność przepływających nad szczytami obłoków. Wdychając wilgoć i chłód gór, zapach igliwia i rześkość powietrza, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że świat jest czymś więcej niż tylko pogonią za wielkim życiem.

Na co dzień funkcjonujemy w złudnym odbiciu prawdziwej potęgi – wśród drapaczy chmur i wzniesionych bloków, zalanych dróg i rozpędzonych maszyn. Prawda jest wciąż do odkrycia – głęboko zaszyta w obszarach dawno już opuszczonych przez ludzi. W oddechu szepczących drzew i szumie ogromnych przestrzeni wciąż na nich czeka z wiarą, że wrócą – i nie skrzywdzą tego, co zostało w spadku po przodkach.

Minęło już tyle lat, tyle wieczorów wśród książek i pachnących wiosen. A ja wciąż nieustannie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że świat jest czymś więcej, niż tylko gonitwą za zdrowiem i wielką miłością, ustatkowanym życiem i spełnianiem marzeń. Że jest czymś więcej jeszcze niż zdobywaniem szczytów i zaliczaniem wież, przemierzaniem chmur w locie ze spadochornem i poszukiwaniem wrażeń. Że jest czymś więcej nawet niż zdobywaniem wiedzy i zaliczaniem baz, czymś więcej niż tylko wiarą w potęgę i nadludzką siłę.

S49WLBHECQ

Dziś wracam do tych zapomnianych opowieści i starych książek. Sięgam na półkę, wdycham ich zapach i gładzę wysłużone kartki. Jest coś, co mnie nieustannie wzrusza w baśniach z dzieciństwa. Coś, co sięga do najgłębszych rejonów duszy, gdy widzę zielone, kwitnące Bag End i starych mędrców z długą, siwą brodą. To świadomość, że tamten świat jest do złudzenia podobny do naszego – za losy większości odpowiada tylko garstka, a pozostali przechodzą niezauważeni. Gdzie większość stanowią ludzie, którzy sięgają po zgubę, ufając wizjom niepewnych wyroczni. Napędzani strachem, odsuwają się od życia, a ich słabość i żądza spokoju silniejsze od pragnienia czynienia dobra prowadzą do klęski i raz na zawsze odbierają im to, czego usilnie poszukiwali. Nazywani wielkimi przez siebie samych gonią za laurami, które nie są im przeznaczone. Pojedyncze jednostki stanowią tysiące grup i tworzą świat, w którym zło zawsze czai się w mrokach i uśpione czeka na czas, by ponownie zwyciężać.

Gdybyśmy mogli raz jeszcze spotkać dzieci, którymi kiedyś byliśmy – te drobne, szczere istoty podążające naiwnie śladami swoich bohaterów… Gdybyśmy mogli jeszcze raz oczami wyobraźni zobaczyć świat, w którym narodzą się cnoty dawno zapomniane – braterstwo i honor, odwaga, męstwo… Gdybyśmy mogli raz jeszcze uwierzyć w świat naszych marzeń, w którym dobro ostatecznie zawsze zwycięża – dzięki cnocie cichych, prostych, małych ludzi…

C9LV7KI9ZD

Świat jest wciąż taki sam od wieków i pozostanie jednaki aż po swój kres. Tylko my się zmieniamy – lepsi i gorsi, świadomi i mniej świadomi, wierzący i niewierzący. Odchodzą dawne dni, nastają nowe ery. Dopóki jednak trwa w nas pamięć o tym, kim byliśmy we własnej wyobraźni, dopóty jest nadzieja, że zbudujemy w samotności i cichości swego ducha dzieło naszego życia – najlepszego człowieka, jakim mogliśmy się stać w czasie, który został nam dany.

Gdybyśmy mogli raz jeszcze uwierzyć w to wszystko.

You Might Also Like