MY LIFESTYLE SPORT I DIETA VEGE

BIEGANIE – moja mała, prywatna terapia.

Od tygodnia leżysz pod kocem. Całkowicie zakopany w notatkach. W skryptach, w kserówkach, w wielkich podręcznikach i wciągających lekturach. Godzinami czytasz, przepisujesz, próbujesz zrozumieć i zapamiętać. Każdego dnia kładziesz się spać o 3 nad ranem. Każdej nocy dręczą Cię sny o spóźnionych zmianach, oblanych egzaminach, ludziach, których już nie ma albo których zaraz może z Tobą nie być.

Rankiem budzisz się spięty. W głowie tysiąc myśli, szybka analiza sennego absurdu. W słoiczku resztka kawy, na koncie resztka pieniędzy. Tu się potykasz, tu coś rozlewasz, tam zalewasz kuchenkę i musisz wezwać elektryka. Do końca miesiąca zdecydowanie zbyt wiele dni. Do początku sesji zdecydowanie za mało czasu.

A potem nadchodzi jeden z tych dni. Tych, które nie zdarzają się często, może raz do roku. Dni, w których wiesz, że na więcej na starczy Ci już siły. Ktoś na Ciebie nakrzyczy, ktoś Ci coś zarzuci, ktoś da Ci do zrozumienia, że jesteś niemądry.

Wiesz, co wtedy zrobić. 

CZASEM WSZYSTKO JEST ŹLE.

Ciężko nam oswoić się z miastem. Z piskiem tramwajów, przestrzenią bloków, skrzyżowań i dwupasmówek. Ten świat nie jest naszym światem, zwłaszcza zimą. Nie na tej szerokości geograficznej, nie w smogu, nie przed sesją. Na ulicach spotykasz ludzi, którzy nie chcą powiedzieć: Cześć. Ani co gorsza – się uśmiechnąć. 

Ale w tej całe plątaninie szarości, burości i smutku jest coś, co może Cię uratować.

To rekord.

A MOŻE NIM BYĆ WSZYSTKO.

Wkładam buty i zapinam kurtkę, zakładam słuchawki i maskę przeciwpyłową, zbiegam po schodach. Wychodzę na zewnątrz, wdycham chłód i zapach filtra. Odpalam muzykę i myślę o tych złych rzeczach, którymi nie powinnam się wcale przejąć. Biegnę przed siebie, niewiele widząc, w oczach stają mi łzy. Może to mróz, może zanieczyszczone powietrze, może wiatr, który uderza mi w twarz. A może to myśli, do których w normalnych, domowych warunkach nie dopuściłabym nigdy.

Leżenie w domu nic nie daje. Choć czasem już tak jest, że tydzień może minąć tylko przy zastosowaniu dużej ilości kawy i czekolady, a jedynym wyjściem z głodu jest zamówienie pizzy. Tak, zdarza się, że ze zmęczenia usypiasz o dziewiątej wieczorem i śpisz do samego rana, a później zamiast pracować – oglądasz seriale. I choć bardzo chcesz, choć mogłoby Ci to nawet pomóc – nie ma nikogo, kto wyciągnąłby do Ciebie ramiona i powiedział, że sobie poradzisz.

Nie jesteś robotem. Może ciało masz zimowe – przesuszone i miękie. Ale myślami jesteś gdzieś na wakacjach, wiem to. Na ciepłej plaży i w cieniu palm, przy szumie morza i krzyku mew. 

Pomyśl o tym, gdy wyjdziesz znów w ten zimny, szary świat.

POSZUKAJ PIĘKNA.

Może miasto piękniejsze jest nocą, a długa trasa po zmroku zamienia się w aleję otuloną ciepłym światłem latarni. Może ten intrygujący już znalazł dziewczynę. Pewnie tuż obok masz przyjaciela, z którym możesz o wszystkim pogadać nad dziesiątym w tym miesiącu pudełkiem pizzy.

Szukaj pozytywnych stron. Pomyśl o celach długoterminowych. Walnij palmę na tapetę. Zacznij słuchać Iglesiasa. Wstrzyknij sobie garść endorfin. Idź pobiegać. Wypłacz się. Wyrzuć z siebie cały ten ciężar.

Bądź dla siebie dobra.

You Might Also Like