TEKSTY

Wystarczy jedno zdanie

Dodatek do tekstu Wystarczy jedno zdanie. Przedstawia ludzi siedzących na dworze przy świetle lampy przy balonie, do którego planują wsiąść. Wokół panuje ciemność, w tle widać las.

Ktoś bardzo mądry powiedział mi kiedyś, że o emocjach nie należy pisać – należy o nich mówić. Dziś słyszy się częściej, że nie jest to konieczne – można każdego dnia zasiadać do komputera i w wordowskim pamiętniku spisywać wrażenia minionych godzin. Śmieszne sytuacje. Wykonane zadania. Wspomnienia. Miłość.

Techniki motywacyjne mają nas nauczyć kontrolowania emocji tak, by w połowie dnia nie przerwać zaplanowanych zadań. Mają nam pokazać, jak sobie radzić, by w nieprzewidzianej sytuacji nie zareagować którąś z wybranych, negatywnych emocji – złością, rozpaczą, paniką, ucieczką. Współczesna psychologia tłumaczy nam, że wszystko, co odczuwamy, jest zupełnie naturalne – i pokazuje, jak tej naturalności uniknąć, a gdy jest to niemożliwe – jak zamknąć ją w określonym przedziale czasowym. By znów wrócić do swoich obowiązków i codziennych czynności.

Sumienie podpowiada mi, że nie powinnam palić. Powodów znalazłoby się mnóstwo na czele z utratą zdrowia i cennych pieniędzy. Jeśli jednak po to sięgnę wbrew logice i rozsądkowi, to znaczy, że przestałam sobie radzić. Jestem słaba. Taki skromny zamiennik łez, kryjówka dla prawdziwych uczuć.

Wiele lat temu chciałam zbawiać świat. Czytałam o Monarze, o pieskach w schroniskach, pisałam o wartościach, od których odchodzimy. Potem przeczytałam słowa Stachury: Pomóż sobie, bo tylko jedynie wtedy pomożesz sobie w tym sensie, że będziesz w stanie nie potrzebować pomocy, tylko jedynie wtedy będziesz zarazem w stanie móc pomóc innym ludziom. I zamiast starać się za wszelką cenę pomagać innym, postanowiłam zacząć od siebie.

I wciąż się uczę – okazywania emocji. Otwieranie się przed innymi wymaga ogromnej odwagi, której ciągle mi brakuje. Łzy, by móc płynąć, potrzebują zaufania. A my wciąż ze swoimi lękami i wątpliwościami kryjemy się po kątach z sercem obszytym strachem przed drugim człowiekiem. Opowiadanie o przeżyciach, nazywanie słowami tego, co czujemy zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem – miłość może zostać odrzucona, starania niedocenione, bezinteresowny gest uznany za fałszywy. Wybieramy więc milczenie zamiast słów i samotność – zamiast więzi.

Może zdolność odczuwania czyni nas bezwartościowymi dla współczesnego świata – dla pracodawców, współlokatorów, przyjaciół. Ale czyni nas jednocześnie prawdziwymi ludźmi. Tęsknota. Dobroć. Troska. Ciężko wśród nich mówić o jakości, dlatego wciąż próbujemy je powstrzymać. Nie rozumiemy, że każda z tych emocji, nawet ta zła, jest jedną z niewielu okazji, by poczuć, że mamy serce.

Coraz częściej zaczynam współczuć. Patrzę na ludzi obszytych grubym płaszczem dystansu i zaczynam rozumieć, że ich charakter nie wziął się znikąd, że wszystko ma wpływ na to, kim jesteśmy – przykład, jaki dostaliśmy, doświadczenia, zawody, środowisko, w jakim się wychowaliśmy. Rozgoryczenie i złośliwość nie wynikają ze złej woli. Nie jesteśmy źli z natury. Czasem wystarczy jedno zdanie, by zmienić nas na zawsze i uczynić kimś zupełnie nowym.

Z czego będziemy rozliczani? Kto to oceni? Są ludzie, którzy nie rozumieją Boga. Nie są pewni, czy istnieje i skąd wzięła się Jego bierność wobec losów świata. Ciężko im uwierzyć, że mogą być przez kogoś w pełni kochani, w pełni akceptowani z całym złem, jaki do tej pory wyrządzili. Bo czynnik, jaki w tym jest boski – to przebaczenie. Tak trudno jest więc im mieć nadzieję…

Nim znów na kogoś spojrzysz złym okiem, zapytaj: Dlaczego jesteś tym, kim jesteś?

We are the people that rule the world.
We are all human beings.
Let’s be human.

You Might Also Like