TEKSTY

Życie, które uległo zniszczeniu

Dodatek do tekstu Życie, które uległo zniszczeniu. Przedstawia dziecięce ozdoby urodzinowe - kolorowe trójkąty zawieszone na sznurku w ogrodzie.

Tomek Tomczyk na swoim blogu napisał kiedyś: Cokolwiek czynimy, czynimy dla wspomnień. Ale to zdanie nie jest do końca prawdziwe. Powinno raczej brzmieć: Cokolwiek czyniliśmy, gdy byliśmy młodzi, czyniliśmy dla wspomnień.

Zanim zaczęliśmy dorastać, myśleć o karierze, o tym, kim się staniemy i czy nasze małżeństwa będą udane, potrafiliśmy skupić się na prawdziwych uczuciach. Zależało nam tylko i wyłącznie na tym, by nasze życie było przepełnione pięknem. Gdy kochaliśmy, emocje brały nam nami górę. Cichy, nieśmiały głosik rozsądku szeptał nam cichutko, że naszym celem jest być szczęśliwym.

Tworzyliśmy wizje doskonałej rodzinki, miłości bez codzienności, pracy zbudowanej na spełnionych marzeniach. Siła młodości domagała się, by przeżyć coś niesamowitego – najpiękniejszą pod słońcem historię naszego życia, którą będziemy opowiadać dzieciom i wnukom. Pragnęliśmy mieć wspomnienia, których nie będziemy musieli się wstydzić i do których ze wzruszeniem będziemy wracać na starość. Coś, co będzie ponadczasowe i jedyne w swoim rodzaju.

W dorosłym świecie szukamy przede wszystkim zysku. Wyścig szczurów właśnie się rozpoczął. Nikt z nas nie chce czuć się słaby. Kierujemy się potrzebą nieustannego zdobywania. Zdobywamy pozycję, partnerów, dobrą opinię. Osiągamy sukcesy, dominujemy nad innymi. Ale są takie chwile w życiu każdego z nas, które wymagają większej uwagi. Nie powtórzą się nigdy więcej. Możemy wtedy dostrzec, że cały Wszechświat magicznie sprzyja naszym pragnieniom. Wschody słońca komponują się z poranną kawą. Płatki śniegu są drobne jak nowo narodzone dzieci. Cały otaczający nas świat szepcze, że znaleźliśmy się w miejscu, w którym powinniśmy się znaleźć. Jesteśmy sobą.

Mogliśmy być, kim chcieliśmy. Nie zotaliśmy nikim szczególnym.

Gdy dorastaliśmy, świadomie kształtowaliśmy swoje osobowości. Nieustanne pytania z serii: „Kim jestem? Kim pragnę się stać?” pozwoliły nam stopniowo wyznaczać listę upragnionych zalet i walorów. Prowadziliśmy walki, by móc je zdobyć. A potem zaczęliśmy je wykorzystywać. Kiedy poznajemy nową osobę, staramy się zaoferować jej te cechy charakteru, które – jak sądzimy – osiągnęliśmy ciężką pracą. To nazywa się tworzeniem wizerunku.

Osobowość to jednak coś więcej. Wizerunek jest tylko obrazem, odbiciem lustrzanym, ulotnym jak mgiełka. Coraz częściej granica się zaciera i zaczynamy wierzyć, że kopia osobowości, którą widzimy w cudzych oczach, to prawdziwa wersja nas samych. Patrzymy na siebie z ich perspektywy i jesteśmy przekonani, że poza tym nie mamy niczego więcej.

Zgrywamy śmiało twardzieli. Pozorujemy bezduszność. Chcemy pokazać szczurom naszą potęgę – siłę człowieka sukcesu, którego nic nie złamie. To, czy serce nam się kraje na widok żebrzącego biedaka pod kościołem, to nie kwestia dojrzałości i kontroli nad emocjami. To jedna z najważniejszych szans, by poczuć, że mamy serce.

0LYU0IL7C0

Przechodzenie obojętnie obok komedii romantycznych, akcji charytatywnych i przypadkowych uśmiechów na ulicy nie jest dowodem hardości. Taka postawa jest bardzo prosta. Można odwrócić wzrok, olać sprawę i skupić się na czymś innym. Bycie bezdusznym nie jest skomplikowanie. Okazywanie uczuć natomiast to cały zabieg. To ryzyko. Nie wiemy, jak inni zareagują na to, co poczujemy ani czy będzie to początkiem jakiegoś większego procesu. Boimy się, że przestaniemy się kontrolować – a kontrola emocji, które mogą nam zaburzyć codzienną formę wykonywania obowiązków, jest wyznacznikiem dorosłości.

Nie dajemy sobie więc szansy na przeżycie czegoś wyjątkowego w obawie, że stracimy swoją rzeczywistość. Problem jednak tkwi w tym, że rzeczy, które dzieją się w naszym życiu, mają wartość dopiero wtedy, gdy coś dla nich poświęcimy. To musi być odruch. Czasem trzeba przekreślić własną dumę po to, by drugiego człowieka uczynić szczęśliwym. Wizerunek twardzieli, na który tak ciężko pracujemy, zostanie natychmiast zaburzony. To kręta droga. Nasze życie będzie jednak miało dopiero wtedy sens i smak, gdy zrezygnujemy z zysków i naglących spraw tylko po to, żeby zrobić coś w imię wyznawanych zasad. A zasady to nie regułki. To wartości – miłość, troska, bohaterstwo, męstwo, odwaga, przyjaźń, kultura osobista.

Kiedy sprawimy, że kierowanie się wartościami stanie się naszym nawykiem, kiedy zaczniemy ryzykować w imię idei i gdy nauczymy się dawać z bezwzględną pewnością, że nie dostaniemy niczego w zamian – nasze życie zostanie naprawione. Zyskamy więcej, niż mogliśmy się spodziewać. Okaże się wtedy, że niczego nie straciliśmy. Nasz wizerunek nie uległ zmianie. Niespodziewanie uporządkowane, dorosłe życie stanie się równie piękne jak młodość. Ale tym razem już się niezmieni; zostanie takie – już na zawsze.

You Might Also Like