RELACJE

A może już czas na miłość?

Uciekałam nie tylko wtedy, kiedy czułam się niekochana. Uciekałam też wtedy, gdy mieli inne plany na przyszlość, inne marzenia, cele i tematy do rozmów. Zabierałam nogi za pas, jeśli mieliśmy różne poglądy i systemy wartości. Gdy ja – optymistka mówiłam: „Odpuśćmy już.”, a oni usilnie próbowali mnie przekonać do swoich racji. Wiałam, jeśli nie szanowali mojego stylu życia, upodobań, nawyków. Gdy nie dzwonili, nie przychodzili, nie odbierali, nie chcieli rozmawiać o tym, co między nami jest. Odwracałam się wyniosle i pędziłam ze śmiechem do domu, kiedy patrzyli we mnie jak w obrazek i zasypywali serią swoich oczekiwań. Nie. Nie będę ich spełniać.

Nie czułam się przy nich sobą.

Mijały miesiące, długie tygodnie, samotne wieczory z laptopem i kawą. Czytałam książki, kupowałam szminki, uśmiechałam się do siebie w tramwaju, na rynku, otulając się szczelnie kocem. Chodziłam dumna i przekonana, że w pełni poznałam smak życia.

Aż w końcu poczułam, że może już czas.

CZAS NA MIŁOŚĆ

Niektórzy mówią, że jednego dnia nie mogliby bez siebie wytrzymać, choć w związku są już od trzech lat. Niektórzy żyją razem od dziesięciu i wciąż patrzą na siebie tak, jakby dopiero zaczynali. Inni rozstają się co dwa dni i schodzą na nowo, aż w końcu dojrzewają, biorą slub, zakładają rodzinę. A potem on przesypia się z koleżanką z pracy, ona ciągle kłóci się o jakies głupoty, dziecko wywraca ich życie do góry nogami i nie wiadomo jak, nie wiadomo kiedy ani dlaczego – rozstają się na zawsze.

Chcę znów być naiwna. Chcę jeszcze raz ostrożnie stąpać po kruchym lodzie. Chcę nie być niczego pewna, chcę domagać się obietnic, zapewnień, chcę być łasa na każde czułe słowo. Chcę się zakochać.

Chcę się zakochać, ale nie chcę się zmuszać. Chcę się zakochać, no niech mnie porwie, chcę znowu wpaść jak śliwka w kompot. Chcę się zakochać ze wzajemnoscią, niech w końcu wyjdzie, a nie, że nie pykło. Chcę się zakochać i czuć – to miejsce i czas, chcę się zakochać bez pamięci. Chcę uśmiechać się i do niego lgnąć, chcę szukać jego dłoni i ramion, nie mysleć, że slina i pot.

Chcę jeszcze raz poczuć naiwną wiarę, że tylko on, że to już na zawsze. Chcę myśleć, że nawet jeśli mogę wybierać, to nie chcę nikogo innego. Chcę znów się kłócić, rozstawać się i wracać wciąż z większą miłością. Chcę znowu myśleć, że bez siebie nie można, zupełnie, że inaczej nie da się już żyć.

Chcę myśleć, że miłość.

Chcę znów nie jej, lecz o nią się bać.

MIŁOŚĆ JEST JAKAŚ INNA.

Dopada cię po raz pierwszy we wczesnej młodości i na wiele długich tygodni czyni cię nieszczęśliwym. Zmusza do marzeń, do pragnień, do ciągłej tęsknoty. Sprawia, że chcesz walczyć, poświęcać się i cierpieć. Choćby nawet miała cię ranić. Choćby nawet miała nigdy cię nie pokochać. Byle tylko być bliżej niej. Byle tylko być tuż obok. 

Ale pewnego dnia budzisz się i czujesz, że wszystko minęło. Jesteś nowym człowiekiem, bogatszym, bardziej dojrzałym. Mijasz ją na ulicy. Ona spuszcza wzrok. A ty idziesz przed siebie pewnym krokiem, wyprostowany i dumny jak paw. Co za ulga. Jesteś wolny.

Mija kilka miesięcy, natrafiasz na czyjś usmiech, historia zatacza koło. A potem coś zaczyna się układać. I znów przestaje. I tak przez całe lata.

Aż zaczynasz mieć dość tej karuzeli uczuć. Odpuszczasz.

I myślisz, że już nigdy się nie zakochasz.

SPRÓBUJ MIŁOŚCI.

Raz jeszcze spróbuj miłości. Posmakuj. I zobacz. Przypomnij sobie. Przekonaj się, jak to jest kochać czyjeś ciepło bijące od skóry i czuły dotyk, za którym potem będziesz tęsknił w nocy. Zobacz, jak to jest odkrywać czyjeś niedoskonałości i mysleć, że są bez znaczenia. Oglądać blizny. Całować usta zawrócone z drogi, językiem wyczuwać smak soli. Spróbuj miłości. Przekonaj się, jak to jest kłócić się i godzić. Uderzać pięscią o stół, jednocześnie myśląc, jak bardzo ją kochasz.

Milość to nie tylko pozycja w grafiku.

Miłość to zawsze więcej, nigdy mniej.

You Might Also Like